..duuzo sie działo od momentu napisania przeze mnie ostatniej notki.Po pierwsze: 17.04 spadłam z konia...i może nie byłoby to nic nadzwyczajnego, bo spadłam już czwarty raz, jednak pierwszy raz aż tak poważnie, że wyladowałam w szpitalu ze wstrząśnieniem mózgu i złamaną łopatka. Tak więc poleżalam tam trzy dni. Ale najgorsze było to, że wypadek ten miał miejsce na tydzień przed zawodami, na które z wyżej wymienionych przyczyn niestety się nie udałam. Czekała mnie wtedy jeszcze długa droga do powrotu na konie, co ostatecznie nastąpiło 12.06..wiec mialam dosc długa przerwe i szczerze nie wiem jak to wytrzymalam. To był koszmar, chociaz najgorsze byly dni zawodów na ktorych mialam byc. Dowiedziałam sie, że ta dopiero zrosnieta lopatka jest wyżej od prawej, w związku z tym jest problem odnosnie trzymania wodzy, gdyz wtedy znajduje sie ona jeszcze wyzej. Tak wiec na razie wracam do formy, musze zaczac wszystko od nowa. Po tej pierwszej jeździe miałam wątpliwości, czy nie przestać jeździć w ogole, gdyz strasznie sie uwsteczniam i nie wiem jak to dlugo potrwa. No ale każdy kto uprawia jakis sport kiedys to przezyl, wiec nie jestem wyjatkiem. W czwartek byłam na drugiej jeździe i instruktorka powiedziala ze nie jest tak źle, moge trzymać wodze-ta nierownosc to prawdopodobnie efekt noszenia temblaka ponad miesiac. No ale dziwne jest to,że zaden lekarz mi o tym nie powiedzial, tylko dopiero instruktorka, po niecalych 2 miesiacach od wypadku..ale coz..bywa.
Od wtorku zaczyna sie szkolenie a potem zawody, na których znowu mnie nie bedzie, ale mam nadzieje, że na październikowe sie wyrobie..jak nie klusem to moze chociaz stepem. Od nowego semestru tj od wrzesnia (niestety w wakacje nie ma jazd)ostro bierzemy sie do pracy. Pierwszego lipca mam ostatnia jazde przed kolejna dwumiesieczna przerwa..:(no ale coz, dam rade..nie mam wyjscia. NIE zrezygnuje, za bardzo to KOCHAM.
A teraz moze napisze troche o moich planach wakacyjnych.
Otóż:
2.07 lece z rodzicami na Teneryfe na dwa tygodnie. Potem pewnie pojedziemy do Ostródy/Grudziądza. Ewentualnie posiedzimy w Wawie. Potem-10.07 jade z przyjaciółka na obóz konno-wspinaczkowy do Jury Krakowsko-Częstochowskiej na 13 dni. Bedzie fajnie, choc wszyscy, łącznie z instruktora ostrzegaja mnie, żebym za bardzo nie szalała na koniach, bo inaczej moze sie zdarzyc kolejny rok nadrabiania i wracania do formy, a tego bym chyba drugi raz nie przezyla, wiec bedzie ok. Żeby tylko reka byla w pelni sprawna, zebym mogla sie wspinac;) No ale jest jeszcze troche czasu.
No i to chyba na tyle moi drodzy. I tak sie rozpisałam, prównujac do ostatniej notki;p
Życze miłych wakacji!
Ewa
Nastrój:
tagi: