W sobotę-24.06 odbyła się moja klasyfikacja pod kątem jazdy konnej.Pojechałam tam z mamą i tatą.Wyruszyliśmy wcześniej, niż było trzeba, bo chciałam popatrzeć na zawody, które się tam odbywały.Dowiedziałam się, że na tej klasyfikacji nie będę musiała jechać konno, a po prostu pójdę na wizytę do lekarzy(byli z Belgii i mówili po angielsku), którzy ocenią moje możliwości i zakwalifikują do odpowiedniego poziomu.Jeszcze przed tą wizytą moja instruktorka powiedziała, że będe miała zmienionego konia, bo moja Brenda jest za leniwa i będę musiała przychodzić częściej, niż raz w tygodniu na lekcje.Powiedziała, że jak w miarę szybko zgram się z koniem, to pojadę na zawody w listopadzie,a jak pójdzie wolniej to na wiosnę.(miała na myśli poziom I to znaczy taki w którym głównie jedzie się stępem i można jechać kłusem).Potem przyszła moja kolej na klasyfikację.Musiałam tam wykonać różne ćwiczenia:np. ruch stopami do środka i na zewnątrz (co nie bardzo mi wyszło i będę musiała to poćwiczyć).Za każde takie ćwiczenie miałam przyznawane punkty.Potem ta pani poprosiła mnie, żebym wstała, oceniła moją równowagę, po czym poprosiła, żebym położyła się na łóżku na plecach i spróbowała się podźwignąć do siadu.Potem było ćwiczenie z leżenia na boku.Cała wizyta trwała ok.30 min.Ta pani spytała mnie, czy mam w szkole angielski i powiedziala, że powinnam się uczyć, bo to się bardzo przydaje.Dostałam taką tymczsową kartę, w której było napisane, z czym mam problem.Pani powiedziała, że mogę tylko kłusować i stępować, a nie mogę galopować.Podejrzewam, że to przez brak mojej równowagi, ale oczywiście popracuję nad tym.W rezultacie zakwalifikowałam się na poziom II to znaczy taki w którym trzeba jechać stępem i kłusem.Moja instruktorka, kiedy się o tym dowiedziała, nie była zbytnio zadowolona, bo myślała, że ja zakwalifikuję się na poziom I.Wtedy miałybyśmy więcej czasu na przygotowanie, a ona powiedziala, że to z troski o mnie, żebym mogła zacząć się przygotowywać od początku, powoli.A tak będę musiała się nieźle napracować, ale ja się z tego bardzo cieszę, bo przecież chcę coś osiągnąć.Najgorzej mnie smuci fakt,że we wtorek będę miała ostatnią jazdę przed wakacjami, bo w środę jedziemy do Ostródy.Nie wiem jeszcze, ale może w Ostródzie pojedziemy do Plękit, ale to nie to samo.Ciekawe, jakiego będe miała nowego konia.Za jakieś 2/3 miesiące dostanę jakąś oficjalną kartę z Anglii na której będa wypisane moje możliwosci.Już chyba będę powoli kończyc.Jak mi się cos jeszcze przypomni, to napiszę.
P.S. Ta notka została skopiowana z maila do mojej cioci (oczywiście zostaly wprowadzone drobne zamiany).Wybaczcie, ale nie chciało mi się tego pisać jeszcze raz, a do tego mogłabym pominąć jakąś ważną rzecz, bo w końcu to działo się przed wczoraj (skleroza ma:P).
Przy okazji chciałabym podziękować mojej kochanej kuzynce-Natali, że wytrzymywała moje codzienne telefony (po ok.20min) od dnia, kiedy dowiedziałam się dokładnie, kiedy ma być ta klasyfikacja, czyli 20-stego czerwca, do wczoraj-25.06.
Może się dziwicie, że poświęciłam tą notkę tak błahemu dla niektórych tematowi, ale poprostu nie mogłam nie opisać tego tak ważnego dla mnie dnia na moim blogu.To tyle wyjaśnień.:PP
Myślę, że "napisałam"(:PP) dzisiaj wystarczająco długą notkę, także mam nadzieję, że będziecie mieli miłą lekturę.
A na koniec APEL do Was, drodzy/drogie czytelnicy/czytelniczki mojego jakże skromnego bloga(:PP):
Jeśli wiecie coś o jakiś odlotowych obozach jeździeckich, to błagam, dajcie mi znać, bo w przeciwnym razie całe 2 miesiące wakacji spędzę w Ostródzie, a tego bym nie chciała i myślę, że Wy też nie, bo wtedy nie miałabym o czym pisać, a jeśli już, to notki nie były by tak ciekawe, jakie mogą być po wrażeniach z obozu jeździeckiego!!
pozdrawiam i czekam na jakieś propozycje!
DZIĘKI
-Ewciaaaa
Nastrój:
tagi:
Zostało już tylko 5 dni i koniec szkoły:)Czy to nie wspaniałe?Heh..też pytanie...pewnie, że tak.
Właśnie wróciłam od cioci z Grudziądza, bo w środe odwoziłam z mamą babcie do domu. We wtorek wróciła moja mama z Californi.Rozmawiałyśmy do późna, tz. mama, babcia i ja:)To był jeden z powodów mojej nieobecności w szkole w środę, ale dowiedziałam się, że nic nie straciłam, bo moja klasa na 3 lekcjach była na dworzu, na 1 był koncert no i informatyka=internet:)
Dostałam od mamy najnowszą płytę Red Hot Chili Peppers i jestem zachwycona:D Jest PO PROSTU ŚWIETNA.A jeszcze wcześniej, na Dzień Dziecka mama przesłała mi płytę Coldplay..ahhh...oni są wspaniali;)
We wtorek jade na konie i strasznie się cieszę z tego powodu.Poza tym, to jade na konie również w czwartek, bo odrabiam nieobecność mojej instruktorki i w piątek, bo są kwalifikacje do zawodów. Nie wiem jeszcze o której, ale pewnie po zakończeniu roku.SUPER:PP
Teraz trochę zmienię temat i napiszę o bierzmowaniu..Więc tak:zostało mi jeszcze do "zaliczenia" 6 spotkań czerwcowych i załatwienie pozwolenia od probodszcza z mojej parafii, żebym mogła być bierzmowana w tej, gdzie będzie bierzmowanych pare osób z mojej klasy.Potrzebny jest jeszcze akt chrztu, ale już nie długo go dostanę. I z tymi papierami muszę się udać do księdza, który prowadzi u nas w klasie religie.W ten oto sposób będę dopuszczona do bierzmowania.
Wiem, że dawno nie pisalam, ale jakoś nie było o czym, albo po prostu nie miałam nastroju, albo mi się nie chciało.Zaraz wychodze.
Nie wiem, co jeszcze napisać...
3majcie się wszyscy i dzięki za to, że mnie czasem odwiedzacie.Dotrwajmy do końca roku szkolnego:)
ciao
Nastrój:
tagi: