hej wszystkim.w ekspresowm tępie piszę tą notkę(więc może nie będzie tak dopracowana, jak inne..wybaczcie:P),bo właśnie zobaczyłam, że mój blog "został porzucony", a to dlatego,że ostatnią notkę dodałam w lipcu:PP hehe wiem,zaniedbywałam mojego bloga i Was..ale poprawie się.
Teraz trochę o moich wakacjach, które niestety się już kończą:( buuu
Więc w Bułgarii było..fajnie (w tym miejscu chciałam pozdrowić moją koleżankę Patrycję, którą poznałam na obozie, o którym zaraz opowiem.ona wie,dlaczego w tym miejscu:PP)
W Bułgarii spędziliśmy tydzień. Jeździliśmy na wycieczki, zwiedziliśmy stary Nessebar (piękne miasteczko) i Sozopol.
A teraz o obozie słów kilka.
Było fantastycznie!!Świetna atmosfera,wspaniali ludzie. No i oczywiście..co? KONIE:DD
Taak i to jest to. Następnego dnia po przyjeździe, kiedy odbywały się pierwsze jazdy, żeby instruktorzy zobaczyli, co kto potrafi, Ewunia spadła z konia:P Nic się nie stało, bo miałam kask i kamizelkę..no ale emocje wzięły górę (w końcu to mój drugi upadek z konia w życiu:D i to z tego samego konia=Brenda) i troszkę się popłakałam:D
Potem jeździłam na wspaniałym koniu, który nazywa się Goran i "zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia":PP.Jest po prostu fenomenalny (nie tylko ja tak uważam). Świetnie mi się na nim jeździło.Bardzo dobrze się rozumiemy i słuchamy na wzajem.Noo..może on bardziej:P Mam nadzieję, że będę mogła jeździć na nim na SGGW.
Ćwiczyłam na nim kłus na lonży, potem anglezowanie, półsiad i półparade.
Poznałam świetnych przyjaciół:Patrycję i Tomka.
Cóż więcej mam napisać?
Kończę chyba.
Pozdrawiam Was serdecznie
Ewa
Nastrój:
tagi: